przodu, szlochając tak głośno, że nie mogła zaczerpnąć oddechu. Nie

- Już zawiadomiłem Roberta o odwołaniu spotkania. Później mi podziękuje, że go
Odetchnął głęboko. Dość uprzejmości. Pora na normalną rozmowę.
odchodnym.
- Odparł, że chętnie nazywałby mnie Promykiem Słońca, ale Rose też może być.
- Czuję - powiedział. - Ale nie okazuję tego publicznie.
Wiedział, że dziewczyna boi się zetknięcia z prawdą, rozumiał ją. Wiedział też, że ona nigdy nie potraktowałaby swojej matki tak, jak Hope potraktowała Lily.
Zanurzyła się w mrok. Mokry chodnik połyskiwał srebrzystą poświatą księżyca, z liści drzew na twarz Hope spływały ostatnie krople deszczu.
- Już wcześniej chciałem zapytać, co to właściwie znaczy „salonowy francuski” -
- Jeśli pani Delacroix wybierze się gdzieś z wizytą, możesz pokazać pannie Rose moją
Ku jej zaskoczeniu uśmiechnął się.
Odwrócił się i ruszył szybko w stronę przystanku tramwajowego, lecz kiedy za nim zawołała, zatrzymał się i obejrzał przez ramię.
- Dowiem się, kto uczynił panią taką zdeterminowaną i samodzielną - zapowiedział.
- Właśnie. - Santos pokręcił głową. - A nam się wydaje, że przestępcy to świry.
- Popatrz, kto do nas idzie - powiedziała Hope, siostra Bryce'a, zwracając się do Klary, podczas gdy obie uczyły pływać w basenie trójkę dzieci.

Opanowała się, wbijając wzrok we własną szklankę.

Dygnęły wdzięcznie.
- Widać mam podstawy.
przyniesiona do pokoju, a śniadanie będzie podane na dole, punktualnie o ósmej. Nazywam

słowa pocieszenia.

stać było na komputery do prowadzenia ksiąg, gdzie wszystko robiło
kontynuując. - Policja bardzo go szukała. Nie mogliśmy czekać.
- Co? - jakoś straciła wątek.

- Chce się z tobą ożenić.

Nie chcę, by pomyślał kiedyś, że go nie chciałam - nabrała
Diaz zmierzył ją swoim posępnym wzrokiem przenikającym do
typowy dla facetów, gdy...